Summary
Highlights
Edward Nęcka rozpoczyna wykład od anegdoty z serialu 'Ranczo', by podkreślić brak zrozumienia czym jest IQ. Następnie zapowiada omówienie definicji IQ, sposobu jego mierzenia oraz zastanowienie się nad jego psychologicznym, społecznym i biologicznym znaczeniem. Wspomina o artykule Roberta Sternberga, który neguje wartość pomiaru inteligencji, ale jednocześnie zauważa, że Sternberg był osobiście skrzywdzony przez testy.
Prelegent wyjaśnia, że około 110 lat temu psychologowie zaczęli próbować mierzyć właściwości psychiczne, w tym inteligencję, by psychologia mogła działać jako nauka empiryczna. Początkowo inteligencję definiowano jako ogólną sprawność poznawczą, zdolność do rozwiązywania problemów i uczenia się ze zrozumieniem. Wskazuje, że we Francji Alfred Binet i w Niemczech Wilhelm Stern, mierzyli wiek umysłowy dzieci w stosunku do ich wieku biologicznego, co dało początek ilorazowi inteligencji (wiek umysłowy / wiek biologiczny * 100).
Metoda mierzenia wieku umysłowego nie sprawdzała się u dorosłych, dlatego wprowadzono testy, których wyniki uśredniano dla populacji jako 100 punktów. Odchylenie standardowe wynosi 15 punktów. Osoby z IQ 130 lub wyższym (2 odchylenia standardowe powyżej średniej) stanowią mniej niż 2% społeczeństwa. Istnieją elitarne stowarzyszenia dla osób z bardzo wysokim IQ (np. Klub Trzech Dziewiątek). Podobnie, niskie wyniki IQ wskazują na niepełnosprawność intelektualną. Podkreśla, że mimo upływu lat, podstawy pomiaru IQ niewiele się zmieniły.
Nęcka odnosi się do stwierdzenia, że "inteligencja to to, co mierzą testy inteligencji", jednocześnie podkreślając, że definicje operacyjne nie zawsze są głupie. Przedstawia współczesne badania w dwóch obszarach: mózgu i umysłu. Wskazuje, że ostatnie 20-30 lat przyniosło przełom w neurobiologii. Badania wykazały, że mózgi osób inteligentnych różnią się wielkością (w stosunku do masy ciała), szybkością działania neuronów oraz wydajnością energetyczną. Mózg osoby inteligentnej zużywa mniej energii do wykonania tego samego zadania.
W aspekcie umysłowym, psychologia koncentruje się na tym, co w umyśle człowieka decyduje o poziomie inteligencji. Współczesne badania wskazują na kluczową rolę pamięci operacyjnej (roboczej). Jest to buforująca pamięć, która przechowuje niewielką ilość informacji przez krótki czas, stale ją aktualizując i filtrując. Chociaż pojemność tej pamięci jest niewielka dla każdego, to nawet mała przewaga w tej zdolności (np. przechowywanie trzech informacji zamiast dwóch) ma znaczenie dla ogólnej inteligencji.
Prelegent powraca do pytania, czy IQ w ogóle się liczy, nawiązując do krytyki Sternberga. Argumenty przeciwko znaczeniu IQ obejmują: wybitne osiągnięcia osób ze słabymi wynikami w testach, mozaikowy charakter zdolności człowieka (profil uzdolnień zamiast jednej miary) oraz wady samych testów (powtarzalność dotychczasowych wzorców, brak innowacyjności).
Nęcka przedstawia argumenty osób o odmiennych poglądach. Po pierwsze, zdolności człowieka są ze sobą skorelowane (w przeciwieństwie do cech charakteru czy osobowości), co sugeruje istnienie ogólnego czynnika inteligencji. Po drugie, IQ jest najsilniejszym pojedynczym predyktorem sukcesu w różnych dziedzinach życia (studia, praca), choć sam w sobie jest umiarkowany. Aby dokładnie przewidzieć sukces, potrzebujemy o człowieku znacznie więcej informacji, ale IQ jest najbardziej informatywnym pojedynczym wskaźnikiem.
Trzecia grupa argumentów pochodzi z dziedziny epidemiologii poznawczej, która bada związek między zdolnościami intelektualnymi a zdrowiem i śmiertelnością. Badania, np. na weteranach w Australii i na populacji szkockich 11-latków z lat 30., wykazały, że IQ mierzone we wczesnym wieku jest istotnym predyktorem zachorowalności i umieralności w późniejszym życiu. Osoby z wyższym IQ mają niższe ryzyko. Nęcka podkreśla, że choć na zdrowie wpływa wiele czynników (dochody, wykształcenie), to po ich wyeliminowaniu, IQ pozostaje rzeczywistym sprawcą. Kończy stwierdzeniem, że IQ jest liczone i obliczane, ponieważ jest istotnym składnikiem wiedzy o człowieku, bez którego współczesna psychologia byłaby niemożliwa.